styczeń 2002

dzisiaj...

28 stycznia 2002
ech no i stało się, wybieram się dzisiaj na rozmowę kwalifikacyjną, więc trzymajcie za mnie wszyscy kciuki u rąk i nóg...
żoładek mam zawiązany na supełek, stada dzikich motyli szaleją mi w brzuchu i kręci mi się w głowie...
może nie powinnam być tak zdenerwowana, ale straszliwie mi zależy na tej pracy...
co z tego że mam kwalifikacje odpowiednie ale mój problem tkwi w tym, że nie wierzę zbytnio w siebie :)

w każdym razie dzisiaj o 17 idę na ścięcie :) módlcie się za mnie gorąco :)

no i oczywiście dzisiaj będzie musowo oblewanie, albo tego że dostałam tę prace, albo wprost przeciwnie...
fajnie by było zostać specjalistą od baz danych ;)))

100%

25 stycznia 2002
okazuje się, że jednak wbrew pozorom jestem prawdziwą kobietą...
a już myślałam...
ten ważki skądinąd fakt walnął mnie jak obuchem w łeb dzisiaj, gdy uświadomiłam sobie co następuje:

1. trza mi iść na rozmowę z przyszłym pracodawcą
2. a co się z tym wiąże trza jakoś wyglądać na tej rozmowie

a ja NIE MAM CO NA SIEBIE WŁOŻYĆ

no i przepadło, stało się jeszcze można się było łudzić co do tego 100%, ale po takim czymś to już wszystko wiadomo... :)
zjawisko dotąd występujące jedynie u znajomych stuprocentowych kobiet dosięgnęło i mnie...

ciekawa rzecz swoją drogą, że takie zjawisko następuje zazwyczaj podczas pełnego rozkwitu pojemności szafy. Stajemy wówczas przed rzeczonym meblem i stwierdzamy o zgrozo, że to się nie nadaje, w tamtym chodzimy zwyczajnie do pracy, to jest zbyt krzykliwe, owo właśnie mole prawie zeżarły, w tym się nie mieścimy, ale można przerobić na letnią sukienkę w stylu retro (przerabianą już od 2 sezonów) no i klops i mogiła.

No i ja tak stanęłam dzisiaj wirtualnie przed swoją szafą i robiąc przegląd dostępnych części garderoby, doszłam do jedynych słusznych wniosków: trzeba coś kupić :)

No ew. przerobić ... z sukienki spódnice, z bluzki kamizelkę i szał ciał i uprzeży poprostu :)

ciężko jest być kobietą, pocieszam się jedynie myślą, że nie mam takich problemów zbyt często, albowiem zwykle na codzień wystarcza sięgnięcie na oślep do szafy, wrzucenie na grzbiet czegokolwiek i popędzenie do pracy,
kątem oka i świadomości rejestrując tylko iż spódnica całkiem nieźle pasuje do takiego koloru swetra i że nawet udało mi się go włożyć nie tył do przodu ... i jakoś żyje, ludzie się za mną nie obracają (no może czasami...) :))) no ale wtedy kobietą czuje się w 150% :)))

zarazki i S-ka :)

21 stycznia 2002
No i dopadły mnie jakieś hordy wirusów i bakteriów, a tu załatwiania mnóstfo, ostatnie dni w starej pracy trzeba wszystkie prace pokończyć itd. i jak tu człowiek może mieć głowę do chorowania :)
Siedzę sobie więc przed komputerem zaopatrzona w cały wór chusteczek, popijam gorącą herbatkę, kicham na komputer i rozsiewam miliony zarazków.

I oczywiście jestem nie dość, że smarkata to jeszcze pociągająca :)

A na zewnątrz hektolitry wody przelewają się po ulicach, płyną po chodnikach tworząc coś w rodzaju wodnego lodowiska.

Mimo tego wszystkiego humor mam świetny i nie jest w stanie popsuć mi go nawet mój szef, który nigdy nie wie czego chce :) a jak juz coś wie, to nie potrafi tego wyrazić, a jak juz wyrazi to okazuje się że nie o tym w ogóle myślał... :)

no i jest dobrze :))))

...


chcę mieć czas na zapisywanie swoich myśli,
zamknięcie ich w klatce słów
zanim nie umkną w najgłębszą toń nieświadomości
zanim znikną
szukam niedokończonych fraz
zatracając się w poszukiwaniach
i gubiąc sens
dzień po dniu,
szybko, coraz szybciej
zapominam powoli że moje życie kiedyś
składało się z sekund i minut,
wykorzystanych do cna
teraz tygodnie i miesiące
podobne do siebie
rozpadają się pod dotykiem wspomnień

chcę mieć wreszcie czas na zapisywanie swoich myśli,
zamknięcie ich w klatce słów...

miła wiadomość...

16 stycznia 2002
Komunikuje wszem i wobec wszystkim martwiącym się o moją niewiadomą przyszłość i o to co ze mnie wyrośnie, co następuje:

primo:
kończę obecną prace w styczniu :)) - to jest jak najbardziej dobra wiadomość :))))

secondo:
mam już nową (na razie na 98 %) więc patrz primo :)))

tertio:
będe dalej podnosiła swoje kwalifikacje ;))) więc przede mną iście świetlana przyszłość...


quatro:
wydaje mi się że wyrosło ze mnie coś w stylu informatyka :)) w dodatku chyba nawet nie takiego złego patrz secondo i tertio :))))


no i na razie tyle

acha nie dziwcie się więc jeśli piszę trochę rzadziej, ale sami wiecie, rozumiecie, że ten tego ten... masa rzeczy do załatwienia czeka :)))))

tak ot...

15 stycznia 2002
Kiedyś mieszkając na trzecim piętrze starej kamienicy (mieszkanie ponad 3 m wysokości) naprzeciw moich okien, po drugiej stronie ulicy stał sobie blok 4 piętrowy. Stojąc przy oknie akurat miałam widok na 4 piętro i dach :)
Rzadko wtedy zasłaniałam żaluzje w oknach, no czasami się zdarzało zasłaniać, żeby nie gorszyć sąsiadów :)
W bloku naprzeciwko na 3 piętrze mieszkał gość, który też rzadko spuszczał żaluzje, więc często - gęsto stawałam się mimowolnym świadkiem gorszących scen o 4 rano (no czasem też we wcześniejszych godzinach wieczornych).
Spokojnie sobie pracowałam przy komputerze do późnych godzin nocnych (czy też wczesnych godzin rannych) i czasem otworzywszy okno by sobie odpocząc chwilkę od monitora dostawałam od sąsiada darmową dawkę domowej pornografi. Na stole w kuchni, na łóżku w pokoju, na podłodze, na fotelu, przed fotelem, na stołku itd. cała kamasutra dosłownie :)
no i tak sobie pomyślałam, że dzieci niekoniecznie muszą takich rzeczy uczyć się z pism, albo zakazanych programów czy też filmów, w sumie wystarczyłby taki ognisty sąsiad z potencjałem w mieszkaniu naprzeciwko. :)

pies

11 stycznia 2002
Kiedy ide do pracy spotykam codziennie prawie, znajomego psa rasy szorstkowlosy jamnik, oczywiście znajomy pies nie pląta się sam - chodzi na spacer z mniej już znajomą panią, której z grzeczności mówię dzieńdobry, z psem natomiast zacieśniamy kontakty dotykowe i językowe, strasznie radosne i przylepne stworzenie :)

i ja też chcę psa...

nawet kilka, bo nie mogę się zdecydować na jakąś konkretną wielkość i rasę...:) czy też bezrasowość... :)

ale na razie muszę się zadowolić półperskim kotem szpilką i speedkiem rasy szczur domowy :))

i tak za dużo jak na alergika, ale cóż znaczy jakaś wysypka jeśli można byłoby mieć PSA i ten pies by miał też mnie :)

...

10 stycznia 2002
Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:
czyjeś ciało i ziemię całą,
a zostanie tylko fotografia,
to - to jest bardzo mało.....

ja i ty...

9 stycznia 2002
Dwa spojrzenia utkwione w sobie
dusze przenikające się nawzajem
Myśli wypełniające przestrzeń całą
Ja i Ty we wszechświecie
tak dużo,
a jednocześnie tak...

mało...

jestem...

9 stycznia 2002
No i dzisiaj już jestem, prawdziwa, świeża, noworoczna i zarumieniona od mrozu...:)

Zima mi się wydaje troche za długa jak na moje niewielkie zimowe potrzeby, poza tym kaloryfer nie zastąpi kominka, wszystkie buty mi zaczęły jak na złość przeciekać, a to co znajduje się na wszelkich ulicach i chodnikach miasta z radością z tego korzysta i wszystkie nogi sztuk dwie zanim gdziekolwiek dojdę mam przemoczone...

W pracy też niezbyt różowo, już szykuje się psychicznie do odejścia z tej pożal się Boże firmy, i co mnie najbardziej irytuje będe zmuszona aktywnie włączyć się w grono poszukujących jakiegokolwiek zajęcia.
Chciałabym tylko móc tutaj (czyt. w firmie) być kiedy już mnie nie będzie, tzn. zobaczyć jak się wali dział komputerowy beze mnie :))) i nie chodzi tu o jakiś rodzaj megalomanii z mojej strony, ale o to, że rozwiązania które tutaj posiadamy a którymi zarządzam i nad którymi pracuje są jakoby niecodzienne i nikt kogo mój szef będzie w stanie zatrudnić ( na specjalistę go nie stać... zresztą za bardzo to na nikogo go nie stać - bo skąpy i głupi jak rzadko...) nie poradzi sobie z nimi. :))


ech... a tak spokojnie było... :) pocieszam się tym, że w tym roku ma być tylko lepiej (tak zostało napisane w pewnej księdze... i musi się spełnić :)))))...


no koniec użalania się...

JEST DOBRZE :)

już nowy rok...:)

8 stycznia 2002
Serdecznie dziękuje wszystkim za życzenia i za dobre słowo :)
No i oczywiście za prezenty :)
a tak w ogóle to przepraszam że mnie tak długo na blogu nie było, ale sami rozumiecie święta, laba, sylwester, gdzie człowiek miał głowę do pisania czegokolwiek...:)
ale już jestem i będe pisać :)
do zobaczenia jutro :)