marzec 2002

tak całkowicie i niezaprzeczalnie a propos świąt...

29 marca 2002
smacznych jajek, żółtych kurczaków, kicających królików, mokrych dyngusów... itd. itp. w tym tonie :)
i wszystkiego najlepciejszego...

...

16 marca 2002
chciałam napisać coś,
mimochodem
ale zagmatwanie i poplątanie
owinęło ciasno myśli moje
i czekam
i drąże
i milion pytań zadaje...
lecz wracają odpowiedzi
nieprzytomne

chłonę uciekający czas
zamykam garstkę wspomnień

rozchylam usta
pełne słów
niewypowiedzianych
krzykiem
i szeptem

przyglądam się
miłości
którą trzymam w ręku
to nic że wygnieciona
i że wymięta troszkę
odkurzy się ją
przy świecach
i przy kominku,
umyje w czerwonym winie
i odświeży
tysiącem zapomnianych
obietnic...

wiosenne porządki

11 marca 2002
w sumie to dzisiaj jest dobry dzień na podsumowania, od rana dzisiaj wszyscy coś sumują, dodają, robia raporty i przedraporty raportów końcowych, bo zbliża się prosze wszystkich Państwa wiosna, jakby kto nie zauważył i w mojej firmie zaczął się okres prosperity, bardzo gorący okres intensywnej sprzedaży przedwiosennej, a więc co za tym idzie, trzeba zamknąć okres zimowy i podliczyć co trzeba.
No więc ja siłą rozpędu też się podsumowałam, a co? ja gorsza?

no i wyszło mi iż do 30 mam bliżej niż dalej, karierę zawodową rozpoczęłam, więc jest szansa, iż przed tą 30 coś więcej osiągnę, swoje cztery kąty będe mieć niedługo (nic to że przyjdzie mi je spłacać nastepne 10-lecie), no i jakoś tak wyszło, że jest całkiem nieźle.
No ja wiem że INNI skończyli medycynę albo prawo, że INNI mają urządzony nowoczesnymi meblami domek gdzieś w dzielnicy WILLOWEJ i że ci INNI w ogóle sobie radzą lepiej ode mnie :),
ale drodzy Państwo nie dajmy się zwariować - pod mostem nie śpię, uczę się i pracuje i do pierwszego mi starcza, a to chyba JEST SUKCES :))))))))))))))))

potem jeszcze z rozpędu przygotowałam plany na najbliższe lata i wylazło mi z tego jak byk, iż w sumie jedno co muszę zrobić to zacząć tak minimalnie więcej zarabiać, żeby mnie stać było na kupowanie sobie co miesiąc przynajmniej klikunastu pozycji książkowych no i ... urodzenie potomka :) no i chyba wystarczy :)

... od razu lżej mi się na duszy zrobiło i jakoś tak poczułam sie wewnetrznie uporządkowana i w ogóle
a o resztę bede się martwić już po 30 ;)

8 MARCA

8 marca 2002
wszędzie krzyczą i nawołują, przypominają, że komunistyczne, że święto... jakoś dla mnie nie ma zbyt wielkiego znaczenia KTO je wymyslił. Fajnie że jest, to tak samo jak z imieninami, lub urodzinami, jedni obchodzą i lubią inni nie ... ja generalnie lubię dostawać kwiaty, oczywiście że wolę bez okazji, ale okazja jak jest to też dobrze :)

za to kilka dni temu sie dowiedziałam przypadkiem że był (jakoś minął niezauważalnie) dzień TEŚCIOWEJ ?!
a kiedy jest dzień teścia? no?

i ciekawe kiedy się dowiem, też przypadkiem że np. 25 sierpnia to dzień synowej a nastepny dzień to dzień zięcia itd. :))

a propos bajek...

7 marca 2002
...na razie nie będzie żadnej bajki bo jakoś wena twórcza mnie odstapiła, może dlatego że ja całą niemiłosiernie i niecnie wykorzystałam przy tworzeniu bardzo skomplikowanej bazy danych...
a może dlatego że dzisiaj jest nostalgiczno mokry dzień i cokolwiek zaczynam pisać wszystko zaczyna się od "w mrocznej krainie", albo "nieprzerwanie padał deszcz" albo też "był sobie nieszczęśliwy ktosiek"
no i jak tu napisać cokolwiek? :)

ech w dodatku jestem zmęczona i nieprzyzyczajona zaczynać pracę o 7:30 a kończyć o 17:30 no i jeszcze jakby doliczyć do tego dojazd z i do domu to wychodzi z tego wszystkiego prawie 12 godzin poza domem (czyt. w pracy). Po powrocie człowiek zjada obiadokolacje i w sumie już powinien iść spać...
naprawdę nie mam pojęcia jak ludzie coś takiego wytrzymują ja i tak sie nastawiam że popracuje tu czas jakiś żeby mieć dobre papierki a potem wio do jakiejś spokojniejszej pracy :)

i żebym miała czas na pisanie bajek i opowiadań i w ogóle na cokolwiek :))

niniejszym pisze :)

1 marca 2002
:) mam nową prace, muszę wstawać o 5:30 i wracam do domu o 18 :) fajnie się pracuje, zespół bardzo młody i sympatyczny i ogólnie jest świetnie...
w sobotę czyli jutro się wyprowadzam z dotychczas wynajmowanego mieszkania, więc mam w domu sodomę i gomorę i już sama nie wiem co pierwsze pakować a co ostatnie :)

jeszcze nie mam w moim służbowym komputerze sieci, ale jak tylko znajdę troszkę czasu to sobie go skonfiguruje i wtedy będe pisać częsciej :)

na razie to tyle z aktualności

trzymajcie się ciepło... i acha... jeszcze raz dziękuje wszystkim którzy trzymali za mnie mocno kciuki i wierzyli we mnie :)