luty 2007

Nasz kawałek ziemi na Ziemi

16 lutego 2007
Jakoś tak się złożyło, że do tej pory nie umieściłam żadnych zdjęć działki, więc dzisiaj nadrabiam to niedopatrzenie

Działka jest jak wiadomo w Krakowie :)
konkretnie w Sidzinie, która kiedyś była wsią pod Krakowem

zdjęcie poglądowe lokalizacji





ok 150 m od działki jest znak - koniec Krakowa ;)





jest baardzo długa ma około 210 m długości i spadek na stronę południową





zdjęcia samej działki postaram się wkleić później, jak je znajdę :)

fryzjer itd...

12 lutego 2007
Tak jakoś się u nas zdarza, że do tego przybytku rozkoszy żadne z nas nie chodzi,
no raz na kilka lat ja się zjawiam u fryzjera, ale konkretnie i krótko i nie lubie ;)

Reszta rodziny, nie to, żeby się nie strzygła i chodziła zarośnięta jak yeti, ale rolę fryzjera przejęłam ja...

Co jakiś czas więc łazienka zamienia się w salon z nożyczkami i maszynką do strzyżenia w tle
żadna właściwie filozofia obiciąć faceta, znaczy kogoś płci męskiej maszynką...
równo się jedzie, dół się przystrzyga i finito...

Gabrysię przez pierwszy okres życia też tak strzygłam, żeby wzmocnić jej piórka ;)
Ostatnio jednak Staś się zbuntował i chciał żeby mu zostawić dłuższe włosy...
tylko że coś trzeba było zrobić mu z tymi które właziły mu w oczy i uszy...
sięgnęłam po nożyczki, ściachałam co trzeba, podciełam i ...
no można by to było równiej zrobić ;))))
na szczęście nie rzuca się w oczy, że niezbyt równo,
fryzura w sumie fajna wyszła i Staś zaczął wyglądać jak cżłowiek... - paź ;)
Od jakiegoś czasu Gabrysi włosy też zaczęły przeszkadzać i włazić nie tam gdzie trzeba...
zastanawiałam się nawet czy nie pójść z nią do fryzjera, pamiętna awantur przy strzyżeniu,
co o wiele prostsze było niż operowanie nożyczkami
ale niespodzianie Gapeć zgodził się bez protestów na moje rzucone od niechcenia pytanie,
czy może się obetniemy...
polazła do łazienki i siadła oczekując na fryzjera...
szybko, żeby nie straciła ochoty, ani się nie rozmyśliła podciełam ją,
też nie wyszło zbyt równo, jednak w trakcie zaczęła się niecierpliwić,
ale zdecydowanie jej uroda poprzez fakt użycia nożyczek bardzo zyskała :)))
jeszcze trochę nabiorę wprawy i następny fach w ręku będe miała ;)))

Wczoraj gdy Gapcio kapał się w wannie, tak przyjrzałam się jej z rozczuleniem trochę...
i ze zdumieniem stwierdziłam, że strasznie się w sumie zmieniła...
w sensie już nie jest to to samo dziecko malutkie... jakoś tak ją wyciagnęło, wydoroślało trochę...buzia się zmieniła
fakt, że na codzień się tego w ogóle nie zauważa, no chyba że po ubraniach trochę ;)
ale ona zawsze drobna była i nadal jest, ale straciła już krągłości takie niemowlęce,
nogi się chude zrobiły i długie... i kurka no dorasta mi... za szybko jak dla mnie to dziecko...
no ze Stasia to też już kawał chłopa... niedługo patrzeć jak wąs mu się sypnie ;)
a jak nie wąs to przynajmniej włosy tu i tam.... ;)

jezu a przyszłym roku pełne okrrągłe -lecie ślubu ............

za szybko to wszystko pędzi... :)

tak ot...

12 lutego 2007
od 40 minut już siedzę sobie w pracy
taak... i pracuje nawet...
przynajmniej się staram :)
Coś ostatnio się zapuściłam okrutnie w pisaniu czegokolwiek,
tzn nie do końca może, bo uzupełniłam dziennik budowy domu, który się jeszcze nie buduje...
ale ma się, więc tak jakby dziennik będzie na zaś,
zawsze można tam wpisać coś o działce, czy coś, o projekcie napomknąć
i tematach okołobudowlanych... :)

generalnie w sumie nuda Panie, nuda...

jakoś tak oklapłam zupełnie po tym wybuchu adrenaliny listopad-styczeń
nie mam nic pilnego do załatwiania
no i jakoś tak mi się odniechciało

remonty leżą odłogiem - odsapnąć trzeba finansowo trochę, wyżywać się artystycznie też tak jaky coś nie ten teges...
tak nieśmiało i leniwie coś tam dłubie, coś tam maluje, coś tam przeszyje, ale to nie to samo

brakuje mi adrenaliny ewidentnie, jakiegoś dead line czy cuś w tym stylu...

no ale może jak tak trochę odpocznę, się zrelaksuje.... :)

A poza tym, u Stasia zwykłe szkolne życie :)
u Gabrysi zwykłe przedszkolne, już nawet nie zauważam jej kwiatków słownych, bo gada jak nakręcona cały czas...

opowiada, śpiewa, mówi wierszyki... oo na Dzień Babć i Dziadków nauczyła się fajnego wiersza i do tej pory mówi go przynajmniej ze 3 razy dziennie, każdemu kto chce posłuchać...

wierszyk brzmi tak:

Niechaj Dziadzio z Babunią, tak nam długo żyją
póki komar i mucha, morza nie wypiją
a ty mucho, ty komarze, pijcie wodę powoli
niech się Dziadzio z Babunią dożyją do woli

w Gabrysi wykonaniu oczywiście wierszyk nabiera innego zupełnie wymiaru...

Niechaj Dziadzioo z Babunioom, tak nam długo żiją
póki koomaajj i muuucha, mozia nie wypijou
a ti muchO, ti komaziE, pijcie wode powoooli
niech sie Dziadzio z Babuniom doziją do woli

rozczulające... zwłaszcza, że większość wyrazów Gabrysia mówi przez nos :)

aaa no i Staś nauczył Gabrysię piosenki:
'o'le, o'le, o'le, o'le, nie damy się, nie damy się..." no i Gabrysia w wolnym czasie sobie podśpiewuje

Czasem jeszcze, nawet dosyć często zdarzają jej się śmieszne kwiatki z użyciem specyficznym słów itp,
ale niestety ginie to wszystko w morzu jej nadawania ;)
a potem człowiek nie pamięta już dobrze co to było, jak to było...
szkoda...:)

no i tak ot... wracam do pracy :)

dzisiaj ma być dobry dzień, ten poniedziałek... ;)

Realizm

8 lutego 2007
Tak mnie dzisiaj dopadło...
a propos zastanawiania się nad budową i jej kosztami,
realizowaniem marzeń,
brutalną wyryfikacją tychże przez prozę życia ;)
i tak wpadł mi w rękę utwór :

...a jak kiedyś wyjdziemy z długów
I kłopotów będziemy mieć mniej,
To ci kupię suknię taką długą,
Jaką kiedyś miała Doris Day,
A do tego śliczny płaszcz szeroki,
Pantofelki na szpilkach i szal,
A dla siebie - wytworny smoking,
I pójdziemy oboje na bal.

Na nasz widok cała sala westchnie
I zaszepce: - Ach, jak im się powodzi!
Spójrzcie tylko, jacy oni piękni,
Jacy eleganccy i młodzi...
A my młodzi nie będziemy już wtedy;
Siwe włosy mieć będziemy na skroniach,
Tyle tylko, że wyjdziemy z biedy,
Tyle tylko, że będziemy spokojni...

A nasz syn będzie mądry i duży
I mieć będzie jakąś śliczną dziewczynę,
I w tysiące kolorowych podróży
Wyjedziemy z tą dziewczyną i z synem.
Zobaczymy morza, wyspy i palmy,
Dobre kraje wiecznego ciepła...
Słuchaj, przecież to jest całkiem realne,
Tylko nie śmiej się.
A zwłaszcza nie płacz...

Andrzej Waligórski

bardzo mi się podoba...

ot życie...

a koniec taki... :)

8 lutego 2007
Na razie wybrany ostatecznie został projekt

Jamnik 2

O wyborze zadecydowała przede wszystkim szerokość domu,
możliwości fajnego rozplanowania środka,
przyjemna bryła domu,
pomimo tego, że projekt jest wąski, nie sprawia wrażenia "kiszki" albo tramwaju ...

poniżej wizualizacje odbicia lustrzanego oryginalnego projektu ze strony







podstawowe jego zalety:
- ułożenie idealne do naszej działki - wjazd od północy (garaż/wejście), salon od południa
- możliwość budowania etapami - pierwszy etap sam dół, góra do wykończenia później, a co za tym idzie koszty rozłożone w czasie, można mieszkać i wykańczać dom nie wykańczając siebie :)
- rozkład pomieszczeń (po zmianach) pozwala na to, aby w przyszłości korzystać tylko z dołu - sypialnia, pokój itd... starość nie radość, po schodach nie trzeba będzie latać :)
- zgrabna bryła domu :)

po wstępnych przymiarkach do przeróbek wnętrze by wyglądało tak:

oryginał



po zmianach





góra praktycznie pozostała by bez zmian






bardzo wstępnie to wygląda, ale na razie wystarczy, pewnie i tak resztę będziemy ustalać przy adaptacji projektu

jeszcze rzut oka na sytuację





to wyobraża widok z boku działki, chciałam sobie mniej więcej uzmysłowić ile miejsca zostanie mi na ogród - biorąc pod uwagę jedną trzecią mojej działki oczywiście :) czyli część do planowanej drogi, która nam nasz pas startowy podzieli na 3 części :)

projekt - czyli miłe złego początki...

8 lutego 2007
Gdy zastanawialiśmy się intensywnie, czy taka wąska działka ma w ogóle sens...
czy można na niej coś wybudować, szukaliśmy projektów i przepisów budowlanych tak na szybko i trochę chaotycznie

znaleźliśmy kilka projektów rozsądnych, wąskich, w sam raz na działkę
i wystarczyła wtedy świadomość, że działkę warto kupić bo owszem da się na niej wybudować i to nawet rozsądnie :)

potem w czasie załatwiania papierów i formalności, żeby się odprężyć zaczęliśmy szukać projektów bardziej na poważnie, żeby spełniały nasze oczekiwania itd...

najpierw wstępnie został zaakceptowany projekt

"Dom pod lasem"



jednak po wielu przemyśleniach dotyczących wielkości np. kuchni i salonu/jadalni, ustawieniu wirtualnym mebli, ustalaniu koniecznych przeróbek projekt został odrzucony :)

kolejny projekt zachwycił nas oboje z mężem
ZAKOCHALIŚMY? SIĘ w nim :)

AD-28k





niestety po wejściu planu zagospodarowania okazało się, że można na naszej działce wybudować dom tylko ze spadzistym dachem, rzut oka na zdjęcia domu...
nie...
spadzisty dach zepsułby cały efekt...

więc z naprawdę wielkim żalem rozstawaliśmy się z tym projektem

Następnie znalazłam projekt, który praktycznie dla nas jest idealny jak na razie:)
pod względem wielkości, ułożenia względem stron świata, itp...
oczywiście wymaga trochę poprawek, zwłaszcza poprzesuwania ścianek działowych, ale poza tym jest taki w sam raz :)

zdjęcia i rzuty przed i po przeróbkach, później :)

zwyczajne życie...

7 lutego 2007
Ostatnio jakoś nic nie dzieje się ciekawego, tzn, nie...
wróć
cały czas jest ciekawie, ale jakoś tak wszystko szybko umyka
Gabrysia gada jak nakręcona...
Staś ma miliony swoich spraw na głowie...
czyli pracujemy, uczymy się, odpoczywamy, odrabiamy lekcje, bawimy się...
no i tak jakoś mija dzień za dniem :)

cicho sza...

6 lutego 2007
Cisza przed i po burzy :)
Na razie powoli i spokojnie sprawdzam co mam załatwiać, gdzie mam załatwiać, za ile mam załatwiać itd
robie sobie listy, przeliczam koszta...
ciągnie mnie żeby znów wpaść w wir załatwiania, gonienia, planowania...
ale na razie postanowiłam sobie, że dobrze przygotuje się niespiesznie na nadciągającą bitwę, żeby jak najbardziej zminimalizować własne straty w nerwach i finansach...
to już poważniejsze starcie będzie, można polec niehonorowo zupełnie...
:)
więc powolutku, ale do przodu...