czerwiec 2007

ciuf ciuf ciuf u UUUU

25 czerwca 2007
Wczoraj w godzinach wieczornych na stację Kraków - Płaszów wjechał
i się poprzestawiał pociąg kolonijny...

Staś stojąc w oknie uśmiechał się
jezu... jakby zapomniał, że jedzie sam...
nadopiekuńcza chyba jestem
mój roztrzepany, wrażliwy histeryk...
pojechał pierwszy raz w życiu SAM na kolonię
moc wrażeń, pierwsze świadectwo, pierwsze wakacje pomiędzyszkolne
pierwszy wyjazd bez nikogo bliskiego

zapakował się sam,
schował głęboko do torby swojego lamparcia
tak na wypadek, gdyby a nóż, widelec, jakby tak
było smutno zasypiać samemu

:)
będzie dobrze - poradzimy sobie :)

a za 9 dni, jedziemy po niego
i na urlop...

pole, góry las, czekają na ... dziuba :)

22 czerwca 2007
Dzisiaj koniec roku szkolnego,
podniosło jakoś sie zrobiło, zamkneliśmy jeden etap
a drugi otworzyliśmy jak puszkę pandory...
teraz to będzie się działo :)

dzisiaj staś dostał swoje pierwsze w życiu świadectwo,
chyba żadne inne nie będzie takie...
jakieś przełomowe...

został promowany do drugiej klasy
z wynikami bardzo dobrymi
z opisową oceną piękną...
".. ze strony nauczyciela oczekuje dopingu i zachęty do pracy..."
piękne ;)

a poza tym...
no przygotowujemy się do wakacji
Staś wybywa już w niedzielę nad morze
my jeszcze trochę poczekamy na urlop zasłużony

Get the Flash Player to see this player.

egzamin ZDANY :)

18 czerwca 2007
gratuluje misiu !!!
że się nie dałeś oblać :)

wielka buźka :*

koncepcyjna sieczka...

18 czerwca 2007
Spokój i cisza i marazm :)

przed wakacjami, nawet żadnych dokumentów, przyłączy, ani nic z działką ani budową nie załatwiamy

pojawiła się za to nowa koncepcja, tak jakby kontynuacja naszego pomysłu wcześniejszego z podziałem działki

ale od początku...
zastanawialiśmy się, czy nie zamienić działek z sąsiadami,
żeby zamiast dłuugiej działki, posiadać jeden kawałek wąski przy drodze, i dwa kawałki obok siebie trochę dalej
na krzyż byśmy wtedy zamienili się działkami z sąsiadem, który też ma trochę pasa startowego ;)
następnie poczekalibyśmy aż wybudują drogi i pociągną media do dalszych działek
a w tym czasie byśmy wybudowali domek na pierwszej działce, taki mały ok. 100-120 m, praktycznie żeby go spłacić ze sprzedaży mieszkania
a na działce docelowej by się budowało już mieszkając obok, projekt który chcemy mieć finalnie.
następnie po przeprowadzce by się pewnie mały dom wynajęło i kasa z niego by spłacała nam cały kredyt z którego by był zbudowany docelowy dom...
brzmi skomplikowanie, ale bardzo optymistycznie ;)

jest to realne, bo ostatnio właśnie znalazłam bardzo ciekawą ofertę budowy domów pod klucz
projekty bardzo proste, tanie w budowie,
firma załatwia wszystko łącznie z pozwoleniem na budowę i oddaniem budynku
oraz wszystkie przyłącza od granicy działki
w standardzie są płytki, panele, biały montaż, no wszystko, wiadomo, że nie super hiper design i najwyższa półka cenowa, ale dla naszych celów wystarczy w zupełności
zwłaszcza, że jakby co, zawsze można mieszkając płytki sobie zmienić ;)
jeśliby coś odpukać nie wyszło :)

a no i budują z Ytonga, nie szkielety, ani bale, ani prefabrykaty... no i najważniejsze, oddają dom po 5-6 miesiącach od wejścia na budowę,
i mogą budować nawet w zimie ;)

no i koncepcja już jest, w ogólnym zarysie, po wakacjach pewnie się energicznie weźmiemy za przyłącza do pierwszej części działki i zobaczymy co z tego wszystkiego wyniknie po rozmowach z firmą - wstępnie nawet znam już cenę, nie powiem baardzo atrakcyjna :)

koncepcji ci u nas dostatek ;)
a każdą trzeba gruntownie przemyśliwać :) więc myślimy cały czas i nieustająco

prawo jazdy...

18 czerwca 2007
Dzisiaj od rana trzymam kciuki za miśka...
bardzo bardzo mocno

teoretyczny egzamin juz zdał,
a teraz pewnie w pocie czoła przedziera się przez zatloczone ulice Krakowa...

uwagi, czujności i morza spokoju...

opel to gatunek - astra to zdecydowanie kobieta ;)

1 czerwca 2007
Pojechałam dzisiaj z moim nowym - starym autkiem do mechanika
jest nieźle,
mogło być znacznie gorzej,
tzn gdzieś tam w głębi duszy tkwiło we mnie przekonanie,
że moja urocza astra, którą mi się tak fantastycznie jeździ
nie może mi wywinąć zaraz na początku naszej znajomości jakiegoś numeru
ale...
straszyli mnie wkoło
więc okazuje się, że nie jest źle
ale chyba to już mówiłam
jest nawet całkiem dobrze :)
bo idealnie nie może być,
w końcu jak każda kobieta
tak i moja astra potrzebuje czasem liftingu i jakichś zabiegów kosmetycznych
no to wymieniamy psze pani tarcze i klocki hamulcowe
i jakieś filtry, co by się jej mogło lepiej oddychać

no to psze pana wymieniamy!

więc podnieśli samochodzik 1,5 m nad ziemię i wisi :)
wisiała tak sobie poddając się ze stoickim spokojem zabiegom
jak wychodziłam tylko pokręciła kółkiem prawym tylnym
już nasmarowanym i przeczyszczonym :)

tydzień temu wsiadłam do auta pierwszy raz
na poważnie po 15 latach od zrobienia prawa jazdy
cierpliwie znosi moje fochy ścinania zakrętów,
niedokładnej zmiany biegów
czasem ma dośc i gaśnie ;)

z nią trzeba spokojnie i cierpliwie ;)

na razie się zaprzyjaźniłyśmy - oby tak dalej :)

w nagrodę za dobre sprawowanie
pojedziemy do myjni może
co tak będzie zakurzoną maską straszyć
jako kobieta chce się podobać...

:)

jest git tfu tfu tfu odpluć odpukać i w ogóle ;)