kwiecień 2008

Inwentaryzacja mienia ruchomego ;)

29 kwietnia 2008
Będąc na działce, w przerwach przy sprzątaniu podwórka
oczywiście obfotografowałam co się dało ...
nawet śmieci z rozpędu ... :)
bo na fajnej taczce leżały...

to wszystko pozbierane z terenu wkoło domu...



przy okazji sprzątania tych śmieci znalazłam takie cuś...



zdaje mi się że Bavaria - ale wyszczerbiona trochę ;)

i taki świeczniczek śmietniczek :)



drugie taczki te od wożenia siana...
przysłużyły się nam dobrze...
a są z rodzaju - wóz drabiniasty... jakoś tak mi się kojarzą :)



w domu wiszą na ścianach takie cuda...
co prawda ramki ładniejsze niż to co w środku,
ale na razie powiszą sobie tak jak teraz :)


pamiątka komunii - to na czasie akurat...



to wszystko wydruki, tzn prawie wszystko :))



Tutaj hmm... trudno określić co to jest...
w środku nawet ma lampki zamontowane
takie jak choinkowe...
w każdym razie pełne 3D





a tutaj następne cudo...
czyli 3 obrazki w jednym...
widok od frontu



z lewej strony patrząc.........



z prawej strony patrząc........



:) i jeszcze jeden obrazeczek...



i ślubny hmmm obrazek-zdjęcie...



i ostatni z dużą fajną ramą drewnianą



Przy okazji cyknęłam fotki z bliska mojemu najukochańszemu kuchennemu piecowi



i bardziej z bliska...



no a na deser ANIOŁEK :))

w środku chałupy :)) z widokiem na bez...



i z zewnątrz chałupy spod bzu :))



a jak bez... to teraz wygląda tak



obsypany cały pączkami... oj będzie pachniało :)



a na koniec... wiosenne chwasty...
będzie co kosić...



ufff no to tyle z inwentaryzacji :))

Powoli do przodu

20 kwietnia 2008

Sąsiad przyniósł dobrą wiadomość - do 3 lat będzie kanalizacja, czyli nie trzeba będzie robić oczyszczalni na działce :)

Z drugim sąsiadem - właścicielem koparko-ładowarki - dogadaliśmy się na rozebranie baraczka sprzed naszego domku. Trzeba było odciąć w nim prąd i przerzucić stertę dachówek, które za min leżakowały. Szybko dałem sobie siana z wożeniem tego taczkami i zaprzęgłem Jeepa do roboty, na pakę wchodziło tak z 10 razy tyle więc praca poszła w miarę sprawnie. Trochę tylko deszcz przeszkadzał.

Ania w tym czasie pomalowała stodołę w środku, co przypłaciła ogromnymi bąblami na ręce. Ale w stodole jakoś tak czyściej i jaśniej się zrobiło.

Mamy też zrobioną inwentaryzację i wstępną koncepcję przebudowy domu. Koncepcja jest bardzo wstępna, bo Panowie architekci się zupełnie rozminęli z tym co byśmy chcieli :)

Z drobiazgów to udało mi się w końcu zmierzyć głębokość studni - 7,6m do lustra wody, 11,2m do dna. Za sondę posłużyła saperka zawieszona na lince żeglarskiej.

Zdjęć tym razem nie ma, bo zapomniałem aparatu :)

stodoła jak malowana :)

19 kwietnia 2008
Dzisiaj było malowanie...
odnawianie stodoły,
oraz wożenie dachówek i ogólnie ogarnianie obejścia...
no to porównawczo znowu...
zaczniemy od stodoły...
retrospekcja...
tak zastaliśmy...



potem było tak (po kilku weekendach ciężkich robót :)



a teraz...

tadam!



i w lewo...



i param...pam pam ;)
nawet zamiecione na kupkę już było porządnie... :)



to żółte to jakiś pokost czy cuś i wylazło spod farby...
ale teraz już wyschło i podmalujemy w weekend jeszcze raz
i powinno już przestać się uzewnętrzniać...

no a wiosna na działce wygląda TAK ! :)



cuuudniaście...
no i trza się brać za koszenie powoli...



a tutaj dom w promieniach zachodzącego słoneczka...





a i jeszcze składzik z dachówką pozbieraną z działki
wygląda sympatycznie...



no i tyle...

ale jutro na działce jak zwykle jesteśmy
to zrobię kurcze może w końcu inwentaryzację ruchomości działkowych ;)

Zjazd z czarnego

7 kwietnia 2008

Robota wczoraj poszła szybciej niż oczekiwaliśmy, więc zapakowałem się z kolegą Krzyśkiem do Jeepa i pojechaliśmy pozwiedzać okolicę. Pierwsze 400m po asfalcie, potem zjazd na polną drogę wzdłuż lasu. Pierwszy odcinek trochę krzaków po lewej, ale droga w miarę równa, dalej krzaki już tak wyłaziły, że trzeba było zaliczyć pole prawymi kołami ale cały czas na 2WD. W końcu przyszła pora na 4WD - wąska, kręta, schodząca w dół dróżka. Widok i efekt super, szkoda, że nie zrobiłem zdjęć ale byłem tak podjarany, że jakoś nie pomyślałem o tym :) U wylotu dróżki domek domek i rozjazd - nie zdążyłem zapakować map na pocketa, więc pojechaliśmy w prawo w stronę domu. Przepięcie na 2WD i droga przez pola do przejechania osobówką. Czasem tylko trzeba było zwalniać, żeby nie powybijać sobie zębów na dziurach :) Ostatni odcinek przed asfaltem równiteńką i szeroką drogą przez las.

Podjechaliśmy już prawie pod dom, ale skoro godzina jeszcze młoda była, to skoczyliśmy przez wieś w stronę byłej przeprawy promowej na Wiśle. Początkowy odcinek drogi przez wały wyłożony wapienną kostką

Dojazd do Wisły

Po zjechaniu z wału kostka szybko chowa się pod ziemią - pewnie Wisła zrobiła swoje. Nad samym brzegiem jedyną pozostałością po promie był betonowy słup i sterta wapiennych bloczków na wymytym brzegu.

Podmyty brzeg Wisły

Krzysiek trochę się zdziwił, że Wisła taka wąska. Fakt nie przypomina tej rzeki pod Wawelem :) Tu widok w stronę Oświęcimia

Wisła w stronę Oświecimia

A tu Krakowa

Wisła w stronę Krakowa

Następnym razem wezmę mapę no i porobię więcej zdjęć :)

Pierwsze pozytywne efekty :)

7 kwietnia 2008

Hurra!! Wczoraj udało się ostatecznie wywalić siano z jednej części stodoły. Na dodatek zaskakująco szybko :) W planach mieliśmy zabawę do wieczora, a tu już po godzinie siana nie było. Trzeba było jeszcze założyć maski, chwycić się za łopaty i wyczyścić to co zalegało na podłodze - kilka kursów taczkami i podłoga "pusta". Następnie w ruch poszedł młot i siekierka i pozbyliśmy się spróchniałej ścianki działowej. Dach pewnie nie jest w lepszym stanie niż ta ścianka.

Stodoła
Stodoła
Stodoła
Stodoła

W między czasie Panowie Architekci robili inwentaryzację domu, a my w przerwach zabawy z sianem z pomocą Stasia i Krzyśka pozbyliśmy się płotku otaczającego pozostałości ogródka.

Ogródek

drobiazgi :)

1 kwietnia 2008
Dzisiaj rozmawiamy sobie z miśkiem przez gg
i ustalamy szczegóły bliskiego wyjazdu...

Ja: i pójdziemy w Paryżu do jakiegoś sklepu? na zakupy? :)
!M: nie po co, przecież mówiłaś że żadnych zakupów
Ja: scrapowych żadnych...
!M: krłasanta sobie kupisz
Ja: nie będę szukać specjalnie...
!M: tak całkiem przypadkiem może wpadniesz na skrapowy sklep....
Ja: ale kupiłabym sobie jakieś fajne coś...,
np. płyn do kąpieli taki romantic france ... no wiesz...
!M: jakieś guziczki... dziurkacze z wieżą ajfla
Ja: tia...
!M: i takie tam drobiazgi