maj 2009

Chorzów

30 maja 2009
W sobotę wybraliśmy się do Chorzowa do Teatru Rozrywki na Oliwera Twista, w którym gra Ani siostrzeniec. Przed spektaklem zaliczyliśmy Park. Jak odrobię się z robotą napiszę szerszą relację - na razie wrzucam zdjęcia :)

Niezbędne tłuszcze

9 maja 2009
Sobotni poranek, pośniadankowe leżakowanie. Głaszczę małżonkę po odsłoniętym brzuszku. Staś siedzi obok przy kompie i gra, patrzy się na nas i wypala:
- Mamo ile ty masz tych niezbędnych tłuszczów?

Tuchów, Biecz, Ciężkowice, Zakliczyn i Lipnica Murowana

Od jakiegoś czasu chodził za mną Biecz i w końcu trafiłą się okazja - absolutnie wolny dzień w długi majowy weekend. Wstaliśmy z samego rana i niezważając na chmury wiszące nad Krakowem zapakowaliśmy się do auta i w drogę

Pierwszym punktem na trasie był Tuchów. Klasztor z cudownym obrazem pomineliśmy i od razu skierowaliśmy się do centrum, które przywitało nas niesamowitym tłokiem na ulicach. Wszędzie masa aut, zakazy parkowania, których nikt chyba nie przestrzegał, parking na Rynku zapchany, obok jakiś targ... w końcu po jakiś 15 min udało się znaleźć miejsce koło Kościoła. Na Rynku ładny odnowiony Ratusz z XIXw., niedaleko barokowy Kościół Św. Jakuba i w sumie tyle. Niesamowita liczba aut na Rynku i okolicznych uliczkach, szpetne szyldy na domach, brak sensownej informacji turystycznej - brak tabliczek, na stronie WWW pod hasłem zabytki jest wypis z rejestru zabytków (nazwa i numerek) - nie zachęca do poznania tego miasta.

Wyjeżdżając w stronę Biecza zapomniałem przestawić GPSa z opcji "Ekonomicznie" na "Najszybciej", więc poprowadził nas bocznymi drogami i dzięki temu zobaczyliśmy - należący do Szlaku Architektury Drewnianej - piękny Kościółek św. Jana Chrzciciela w Rzepienniku Biskupim oraz wpiany na listę UNESCO Kościół św. Michała Archanioła w Binarowej

Biecz "Ze względu na swoją bogatą historię często nazywany perłą Podkarpacia lub małym Krakowem. Bywa także nazywany polskim Carcassonne, dzięki zachowanym fragmentom średniowiecznych murów miejskich i zabudowy" (Wikipedia). Ten opis wiele obiecuje ale brakuje tego czegoś co sprawia, że człowiek chodzi z rozdziawioną buzią po Kazimierzu Dolnym czy Sandomierzu. Powinni wziąć przykład z tamtych miastach i pozbyć się szpetnych szyldów z domów. Co z tego, że kamienica na rogu jest zabytkowa jak prawie nie widać tynku spod reklam :( Czy to by wystarczyło - napewno - miasto ma piękną i bogatą historię, dużo zabytków, uchroniło się chyba od PRLowskich bloków z płyty. W sam raz, żeby wyskoczyć na weekend, pospacerować, posiedzieć w knajpce do późnej nocy - knajpek chyba za dużo nie ma :(. Po prostu odpocząć od wielkiego miasta. Tylko te paskudne reklamy wrrrr. Aha i mają dobre lody na rynku - te w kamienicy :)

Następne były Ciężkowice ze Skamieniałym Miastem. Zgodnie z legendą skały są pozostałością miasta, które zostało ukarane za swoje grzechy. Legenda, legendą a skałki trzeba zobaczyć :) Trasa nie jest trudna i w 1,5h na spokojnie można ją przejść z dziećmi.

W samych Ciężkowicach nie zatrzymywaliśmy się tylko przejechaliśmy przez centrum i skierowaliśmy się w kierunku Zakliczyna. Po drodze mineliśmy Kościół św. Marcina Biskupa w Gromniku. W Zakliczynie po wjechaniu na Rynek (drugi co do wielkości w Małopolsce) zdecydowaliśmy się nie zatrzymywać tylko poszukać jakiegoś miejsca na obiad. W centrum Zakliczyna jest dosyć ciekawa zabudowa drewniana i chodniki tak ok. 40-50 cm nad ulicą - przy takim krawęzniku raczej nie mają problemów z autami blokującymi przejście pieszym :)

Przedostatnim punktem na trasie była Lipnica Murowana, w której odbywa się słynny Konkurs Palm Wielkanocnych. Trochę już zmęczeni jazdą mieliśmy się nie zatrzymywać ale ładnie zagospodarowany Ryneczek skusił nas na krótki postój.

Mineliśmy Nowy Wiśnicz i zajechaliśmy z wizytą do rodziny pod Bochnię. Gabrysia zachwycona pięknym ogrodem dostała od Cioci kilka kwiatów do posadzenia w naszym skromnym ogródku na wiosce.


Wyświetl większą mapę

1 maj - święto pracy.... na działce

1 maja 2009

Na sobotę była zaplanowana wycieczka, więc w piąteczek wybraliśmy się na działkę. Przez chwilę zastanawiałem się czy nie popełnię jakiegoś faux pas kosząc trawę ale moje obawy szybko się rozmyły - u jednego sąsiada betoniarka zasuwa, drugi kosi i piłuje to Ja też wyciągnąłem moją cudowną maszynę :)

Nie przewidziałem tylko jednego - słoneczko już mocno przygrzewa i spaliło mnie strasznie. Wieczorkiem dreszcze, obrócić się na drugi bok nie dało... do teraz jeszcze czuje. Ale plan wykonany w 150% - działka wykoszona po horyzont :)