czerwiec 2010

Biedny kotek

26 czerwca 2010

Kotek biedny bo nałapał gdzieś pcheł i zaliczył kolejne kąpanie. Jutro będzie zakrapianie i 4h z kołnierzykiem

Zabytkowe samochody

26 czerwca 2010

Wracając z wioski przypadkowo trafiliśmy na końcówkę rajdu zabytkowych samochodów

Irokez :)

26 czerwca 2010

WZka uprawomocniona, papiery o pozwolenie złożone

22 czerwca 2010

Przed chwilą Ania złożyła papiery o pozwolenie na budowę :) Kolejne "do 65 dni" czekania.

Księżyc

16 czerwca 2010

Planeta Dzieci

12 czerwca 2010

Z okazji Dnia Dziecka Onet zorganizował imprezę dla dzieci w Ośrodku Salezjan przy Tynieckiej

Gabrysia odstała swoje do malowana tatuaży
Pani: Co chcesz? Kwiatuszka? Motylka?
Gabrysia: Pająka
P: ZONK... Jakiego pająka?
G: Krzyżaka
P: Jaka ty dzielna jesteś
Po wymalowaniu pająka Gabrysia nadstawia drugą rękę
G: Tutaj smoka
P: ZONK... Ale smoka to trudno narysować, może coś innego?
G: No to rekina

Na imprezie było potwornie gorąco więc uciekliśmy na wioskę

Wola Filipowska - Wołowice

5 czerwca 2010

W końcu piękna pogoda, słoneczko więc zaplanowaliśmy wypad na wioskę, a że Staś miał rano chór, więc mając transport prawie na Dworzec postanowiłem jechać rowerkiem od strony Krzeszowic.

Pociąg o 9.44 uciekł mi dosłownie sprzed nosa - ruszył jak zacząłem wychodzić po schodach na peron. Na szczęście następny był 10.24 więc długo nie czekałem. O 11.05 wystartowałem z Woli Filipowskiej w kierunku zamku w Rudnie.

Na początek miła niespodzianka - zielony szlak rowerowy jest rewelacyjnie oznakowany. Szkoda, że na pierwszym odcinku poza asfaltem zrobiło się dosyć grząsko i co kawałek powalone gałęzie. Wyglądało to jakby ktoś specjalnie je kładł.

Do zamku się nie wspinałem, bo bylem tam kilka razy, a chciałem w miarę szybko dojechać do celu. Niestety nie było mi to pisane - za A4 oznakowanie szlaków nie istnieje - co kawałek trzeba było sięgać po mapę :( W Zalesie z asfaltu zjechałem praktycznie na czuja i po ostrym podjeździe jak ścieżka praktycznie schowała się w trawie stwierdziłem, że jak już tu się wytachałem to jakoś się przebiję w kierunku Brodeł. I po jakimś kilometrze ścieżka się urwała w zborzu. Zapamiętałem, że chwilę wcześniej odchodziła ścieżka w las, więc wycofałem się i zaryzykowałem zjazd a raczej ześlizg mocno błotnistą dróżką. Po chwili na drzewie zobaczyłem wypłowiały znak pomarańczowego szlaku rowerowego!! Po pierwszym błotnistym odcinku reszta drogi do asfaltu to całkiem przyjemny zjazd :)

Przed Brodłami szlak rowerowy zjeżdża z asfaltu w stronę lasu i znowu trawa po kolana i mizerne oznakowanie. A w lesie odcinek równoległy do drogi na Liszki regularne bagno - miejscami woda prawie po piasty. Odcinek prostopadły do trasy na Liszki już w miarę suchy i twardy.

Pomarańczowy szlak odbijał w przeciwnym kierunku niż chciałem jechać więc zaczęło się poszukiwanie szlaku, bo ktoś pozamazywał oznakowanie :/

Jak już wyjechałem na asfalt to mój żołądek zasugerował, żebym sobie dał spokój z jazdą na orientację przez las więc resztę drogi była asfaltem przez Przeginię, Czernichów i Wołowice.

Boże Ciało

3 czerwca 2010