czerwiec 2011

Góra Żar, Inwałd

[[z:zar-na-polnoc]] [[z:zar-w-strone-zywca]]

Dolinki rowerem

25 czerwca 2011

Ze względu na niedawną kontuzję kolana i straszenie deszczem przez ICM postanowiłem pojechać gdzieś niedaleko - wypadło na Dolinki. Żeby darować sobie nudną dojazdówkę przez Kraków zapakowałem się do Astry i pojechałem do Zabierzowa na parking koło dworca PKP. Stamtąd niebieskim rowerowym i potem czarnym przez Brzezie i Ujazd do wylotu Doliny Kluczywody.

Początek dolinki jest mało rowerowy, bo biegnie wąską ścieżką koło ogrodzenia, potem już jest lepiej. Tylko miejscami pokrzywy wyłażą na ścieżkę. Dolinka jest dosyć płaska, a szlak wije się obok strumyka, przecinając go kilkukrotnie. Po drodze jest skała zamkowa z pozostałościami niewielkiej warowni, skała z rzeźbą smoka i słupy graniczne między zaborami Austriackim i Rosyjskim.

Cały czas jadąc czarnym szlakiem dojeżchałem do parkingu niedaleko Jaskini Wierzchowskiej, gdzie wjechałem na zielony. Tutaj dosyć stromy podjazd. Potem nadal zielonym polną drogą pod lasem dojechałem do zielonego szlaku rowerowego, który wjeżdża w las. Po kilkuset metrach skręt w prawo w niebieski rowerowy i zaczyna się piękny zjazd do Kobylańskiej, ścieżka dosyć równa więc można szybko pomykać na dół. Potem w lewo na żółty i na dół Kobylańską. Tu już trochę ludzi łaziło więc trzeba było uważać.

[[z:kobylanska]]

W Kobylańskiej krótki odpoczynek i ostry podjazd żółtym szlakiem do góry. Potem zielony rowerowy nadal do góry i dojechałem do lasu, gdzie trzeba było chwilę się schować pod drzewem, bo zaczęło padać. Potem w prawo na czerwony rowerowy, którym dojechałem do żółtego. Końcówka czerwonego i początek żółtego są mało przyjemne, bo jedzie się przez pobojowisko po zwózce drwa. Masa gałęzi, powalonych drzewek, rozjeżdżone ścieżki. Kask się przydał bo źle oszacowałem prześwit i przywaliłem w zwalone drzewko, a chwilę wcześniej prawie przeleciałem przez kierownicę jak koło ugrzęzło w piachu. Na szczęście masakra dosyć szybko się kończy i znowu zaczyna się przyjemny zjazd w dół doliny Bolechowickiej. Po drodze kilka przejazdów przez strumyczki, końcówka doliny zdecydowanie zbyt zarośnięta.

Już mocno straszyło deszczem, więc nie zatrzymując się docisnąłem niebieskim do Bolechowic i potem w stronę Zabierzowa. Przecinając ulicę Zieloną trzeba skręcić w lewo, bo niebieski szlak po kilkuset metrach kończy się w kukurydzy :( Musiałem wrócić i asfaltem dojechać po auta.

Jak tylko zapakowałem się do auta rozpadało się na dobre.

Szlak Bema

19 czerwca 2011

Pogoda była nie za fajna więc trzeba było się wybrać gdzieś lokalnie - padło na kawałek Szlaku Bema (zielony szlak). Start z Polany Żywieckiej, Zawiła, przed Szpitalem Babińskiego w Spacerową i tu mega dziurawą drogą do A4, potem głownie pod górę w stronę Libertowa, tam się zagapiłem i zjechałem prawie do Zakopinaki. Trzeba było się wycofać i znowu zjazd do Zakopianki, gdzie trzeba odstać swoje na przejściu dla pieszych.

Jak już się uda przejść to zaczyna się dosyć stromy podjazd w stronę Gaju. Jadąc w stronę Mogilan dojeżdżamy do skrzyżowania z ulicą Zadziele - szlak wiedzie prosto ale jest absolutnie nie przejezdny. Kawałek dalej kończy się asfalt i wpierw jest wysoka trawa, potem pokrzywy na 1,5m wysokie a potem szlak się już totalnie gubi i trzeba się przedzierać przez młody lasek. Jak już się dotrze do szutrowej drogi to ma się absolutnie dosyć, więc zalecam objazd!!

Dojeżdżamy do Zakopianki, szlak skręca w lewo ale trzeba przejechać kładką nad drogą, bo szlak kończy się na barierce :)

Tutaj odbiłem w czarny szlak i skuszony punktem widokowym pojechałem prosto asfaltem. Było warto bo jest piękny w kierunku północnym od Skawiny aż do Łęgu, a na południe na całe Beskidy. W ładne dni pewnie widać też Tatry.

Nie chciałem ryzykować kolejnego przedzierania się przez krzaczory więc olałem niebieski szlak o pojechałem dalej asfaltem, w nagrodę dostałem piękny kilkukilometrowy zjazd do Skawiny, prędkość miejscami ok 60km/h :)

W Skawinie przebiłem się przez osiedle Ogrody do ulicy Korabnickiej i pojechałem do zielonego szlaku, którym wróciłem do domu.

Pierwsze rolki Gabrysi

17 czerwca 2011

Koniec roku w przedszkolu

15 czerwca 2011


Koncert Małych Słowianek na koniec roku

14 czerwca 2011

Gabrysia jako jedyna miała solówkę i na dodatek bis :)