sierpień 2011

Polanica Zdrój

30 sierpnia 2011

Duszniki, Kudowa...

29 sierpnia 2011

Bezpieczne miasto

28 sierpnia 2011
Mijamy tabliczkę "Ząbkowice Śląskie - dr Frankenstein - Bezpieczne Miasto"
Staś: taaaa... bezpieczne miasto...

Giewont

19 sierpnia 2011

W ramach odrabiania zaległości postanowiłem, że w końcu wybiorę się na Giewont. Nigdy tam nie byłem, bo zawsze odstraszały mnie dzikie tłumy. Żeby tego uniknąć wstaliśmy o 5 i już o 6 ruszyliśmy z Kuźnic w stronę Kondratowej, gdzie po którym postoju na małe co nie co zaatakowaliśmy do góry. Na szlaku pusto, pogoda piękna :) Po dojściu na przełęcz Tata stwierdził, że nie czuje się na siłach iść dalej w górę, więc resztę drogi pokonałem sam. Ostatni odcinek jest fatalny, skały wyślizgane na max'a i pomimo łańcuchów trzeba się zdrowo nagimnastykować. Nie wyobrażam sobie jak to wygląda jak idzie sznur ludzi.

Sam szczyt mnie trochę rozczarował, zawsze wydawało mi się, że ten krzyż jest większy, no i sam szczy też. Dobrze, że widok piękny :) Posiedziałem chwilkę, pomachałem Gabrysi, która została w domu (z balkonu widać Giewont) i ruszyłem na dół znowu po łańcuchach. Tu już było trochę lepiej.

Postanowiliśmy, że zejdziemy do Małej Łąki, bo będzie mniej ludzi na szlaku i jeszcze tam nie byliśmy. Zejście jest bardzo ostre, współczułem tym którzy szli do góry, mi się wydawało, że schodzę całą wieczność, a oni... lepiej nie myśleć.

Z Małej Łąki nad Reglami do Strążyskiej i potem już pod Reglami do domu. Przy okazji udało się nam, bo deszcz nas złapał akurat jak zatrzymaliśmy się na kawkę u wylotu doliny i siedzieliśmy pod parasolami. Po drodze jeszcze był tylko krótki przystanek przy Białego na jeżyny ze śmietaną

Niedzica

18 sierpnia 2011

Po dniu na szlaku dzień odpoczynku - zapakowaliśmy się do autka i pojechaliśmy nad zalew do Niedzicy. Słoneczko, woda... sielsko było. Przy okazji zaopatrzyłem się w Łącką :)

Kasprowy - Kopa Kondracka

17 sierpnia 2011

Do Zakopca dotarliśmy chwilę przed północą, a już o 5 rano była pobudka, żeby zdążyć na kolejkę na Kasprowy. Tata wyszedł 15 min przed nami, żeby zająć miejsce. Jak do niego dołączyliśmy to był jakieś 20m od okienka kasy a za nim już była kolejka do dołu schodów. Po kolejnych 15 min wydłużyła się o 100m i chwile później już nie widziałem jej końca. Czyli trzeba pojawić się nie później jak o 6.15. Załapaliśmy się na 2 kurs i ruszyliśmy do góry i na szczyt dotarliśmy 20 po 7.

Po wyjściu z kolejki bardzo szybko się poubieraliśmy :) chwili pokręcili i ruszyliśmy w stronę Czerwonych Wierchów. Słońce wprawdzie świeciło ale zimny wiatr nie pozwalał na zdjęcie kurtek. Czasem tylko nadlatywała mała chmurka, jedna nawet planowaliśmy złapać do butelki :) Szlak bardzo widokowy.

Kopę Kondracką zaatakowałem sam, bo Gabrysia z Tatą stwierdzili, że im się nie chce :) Szczyt co chwile tonął w chmurach więc trzeba było wskoczyć w polarek. Jak schodziliśmy to już sporo osób zasuwało do góry.

Pod koniec zejścia do doliny natknęliśmy się na niedźwiadka buszującego jakieś 30-50 m od nas w jagodach :)

W schronisku zupka, bigosik i po krótkim odpoczynku przez Kalatówki do domku. W Kuźnicach kolejka do kolejki nadal miała ok 200m długości.

Przejażdżka po Puszczy Niepołomickiej

15 sierpnia 2011

Wstyd się przyznać ale pierwszy raz wybrałem się do Puszczy. Reszta rodzinki nie miała ochoty ruszać się z domu, a że pora była już popołudniowa stwierdziłem, że puszcza będzie w sam raz na lajtową przejażdżkę.

Trochę się rozczarowałem, bo z puszczą nie ma to nic wspólnego, sam las jest dosyć młody - efekt rabunkowej gospodarki leśnej za czasów CK i II WŚ. Żubrów nie było widać, a z wielkich dębów królewskich (Augusta i Batorego) nic nie zostało :(